wtorek, 6 maja 2008

NIC DWA RAZY SIE NIE ZDARZA - NIE ZAWSZE !!!!!!!!!!!



Czasami się zdarza. Tak było i w tym przypadku. Mój styczniowy wypadeczek z ręką sprawił, że zacząłem myśleć poważniej o lataniu. Poważniej to znaczy tak, aby robić to jednak w oparciu o niezbedne wymogi formalne. No więc trzeba zrobić licencję, bo L-ka, mimo wylatanych wielu godzin jest nieważna. Wybór padł na EL-Speedo w Czechach. Nie latałem wiele lat w górach, więc okazja była znakomita. I przyznaję, że po tym second-kursie do dzisiaj chodzę z opadłą szczęką. Bo w skrócie to PROFESJONALIZM PRZEZ DUżE P. Żadnej prowizorki, pełne zaufanie kursantów do instruktorów, charyzma tychże i wspaniała atmosfera. Dużo by gadać. Rzutniki, symulatory, prezentacje, nieskończenie wiele materiałów poglądowych, nowiutkie skrzydła od SKY-a, pełne wyposażenie (varia, radia) i pełne oddanie instruktorów oraz ich osobowości.
Pawel - oaza spokoju, morze wiedzy, nieprzeciętna osobowość w nieprzeciętnym opakowaniu.
Dalibor - cappo di tutti cappi, trzyma wszystko w ryzach i czasami dobrze na niego popatrzeć by znać swoje miejsce w szeregu.
Już nie mogę się doczekać wyjazdu z nimi do Szwajcarii na kurs SIV.
Zdjęcia z całego szkolenia tutaj: http://www.elspeedo.cz/?page=4027&lang=pol

1 komentarz:

ozyrys77 pisze...

Witam potwierdzam co do kursu -max profesjonalizm i zarazem fantastyczna atmosfera ,też w tym czasie tam byłem co prawda kursu nie skończyłem [bo się przestraszyłem] jadę w maju ,,naprawić swój błąd] -pozdrowienia z Przemyśla -gruby Wito- tak na marginesie - świetny blog