poniedziałek, 27 września 2010

Diabeł na imię ma Jasiu. ParaYasiu dokładnie...

Od Skrzynka

Miałem nie latać bo nie starczało czasu, bo mi się nie chciało i w ogóle.
Ale Diabeł nie pozwolił. Najpierw zaciągnął ogonem na Lijak.
Teraz zachciało mu się wracać do Algodonales.
Co prawda Diablo się ostatnio, przy niewielkiej pomocy swej jakże uroczej Żony, zmultiplikował i miałem nadzieję, że mu ogon nieco zwiotczeje ale nic z tego.
Ciągnie diablisko i znowu mu się udało zasiać.
I kiełkuje to diabelskie nasienie we mnie, że aż strach..... .

niedziela, 19 września 2010

Katastrofa 10.04.2010 - proste pytanie.


Latałem od pyty PPG w 2009 roku.
Brałem udział w klasyfikacji XC PPG zajmując wówczas zaszczytne ósme czy dziewiąte miejsce, nie chce mi się teraz sprawdzać.
Nabijając kilometry, latałem po nocach, co zresztą jeden z czeskich kolegów skwitował komentarzem, że "polish pilots are crazy".
Odpowiedziałem mu wówczas, że i owszem, bo gdyby było inaczej, to siedząc w pubie w Londynie, Dublinie czy innym Belfaście, świętowałby dzisiaj nie zielony Saint Patrick's Day ino czerwono-zółto-czarny Oktober Fest, co mnie się raczej w głowie nie mieści, choćby tylko z powodu dysonansu kolorów a o ewentualnej obecności na tym drugim tzw. profesora Bartoszewskiego i żołądkowych tego konsekwencjach już nie wspomnę.

I ni ch.......j nie mogę zrozumieć jednego.
Lądowałem we mgle i w ciemnościach, z dokładnoscią do 10 m na moim lotnisku przy pomocy Garmina 76 CSX, mając przed oczami dwie dane. Taki zajebiście prosty rysunek z mapką i odczyt wysokości.
Ważna uwaga dla gadżeciaży. Garmina miałem nie na kokpicie, nie na rzepie, ino tak normalnie dyndał na sznurku, raz między nogami, raz poza uprzężą w swobodnym zwisie.
No więc co ?
To jak się tym gościom, w tym samolocie, w którym GPS nieco pewnie droższy i większy i dokładniejszy, mogły te dwie dane, w tak okrutny sposób się, przepraszam za wyrażenie, ale nie znajduje w tej chwili lepszego słowa - POPIERDOLIĆ ????

Ja wiem: kurica nie ptica. Polsza nie zagranica -jak mawiał tow. Stalin.
I ja wiem, że my dla nich od zawsze "kraj priwisljanskij".
Ale Panowie, z tego co czytam i słyszę na temat tej katastrofy to jeno słowa Marszałka mi się cisną pod palce:
"Wam kury szczać prowadzać a nie katastrofy lotnicze analizować"