piątek, 24 lutego 2012

Łel, Łel, łel ....

A nju spring is ante portas. For ewri łon of paraglajders it mins ted hot sizons is camink. Termals start to saks iwen łen ju dont fil it in flajt.
Bat ter is łon sink det ju ken not mising.
Anbiliwibl sens of start tu dżernej. Spajn , Italy, Algodonales, Norma started to sak maj body and sołl.
Oł ju mazafaka. Tiket is buked. Albergo tu. Nasing mor rimejns det flaj ałaj.

End:

I fell into the ocean
When you became my wife
I risked it all aganist the sea
To have a better life
Marie you're the wild blue sky
And men do foolish things
You turn kings into beggars
And beggars into kings

Pretend that you owe me nothing
And all the world is green
We can bring back the old days again
And all the world is green

The fase forgives the mirror
The worm forgives the plow
The questions begs the answer
Can you forgive me somehow
Maybe when our story's over
We'll go where it's always spring
The band is playing our song again
And all the world is green

Pretend that you owe me nothing
And all the world is green
We can bring back the old days again
And all the world is green

The moon is yellow silver
Oh the things that summer brings
It's a love you'd kill for
And all the world is green

He is balancing a diamond
On a blade of grass
The dew will settle on our grave(s)
When all the world is green

End sejing presajzli łont to sej:
http://youtu.be/_M3LglZgU5o

Łał łot de faking acziwment.
Mejby aj suwajf majby not.
Rjoha kips maj lajf yn her hends.
Low Spajn Low Itali Low flajin
Low Ju.
Hałewer haj Aj Em.

piątek, 17 lutego 2012

Paraglidng Valentine's Dzień


Oto nadszedł najbardziej durny i idiotyczny dzień w roku - 14 luty, od kilku lat absolutnie wymagający od każdego wyrażenia swych uczuć w sposób jak najbardziej widoczny dla innych.
No może jeszcze tylko 8 marca mógłby stanąć w konkury.
Przeto postanowiłem uczcić GO tak jak na to zasługuje i zmontować filmik, do którego materiał napstrykałem jesienią w Bassano (IT)siedząc wraz z ParaYasiem w loży szyderców na skraju lądowiska.
Film w zamiarze miał być głęboko filozoficzny z lekką nutką dydaktyzmu dialektycznego.
W pierwszej chwili miał nosić tytuł WAŁĘSA, ale ponieważ jakiś prowincjonalny reżyser o nazwisku Wajda już go zarezerwował, więc odpuściłem.
Potem kolega podpowiedział mi abym go nazwał TUSK "w" BRUKSELI, niestety ostatnie wydarzenia na wiadukcie w Gdańsku każą zachować czujność.
Niech więc zostanie jak jest.

wtorek, 7 lutego 2012

Veni, vidi. Con amore.



Pażdziernik 2011, Norma, Włochy. Starożytna Norba, odsłaniana co rok bardziej przez włoskich archeologów, deptana co rok przez tysiące paralotniarzy.
Przybywam tam sam z Bassano. Lokuje się w Villa Cardinale i o 10 rano jestem już w powietrzu. Też sam. Nad całym starożytnym miastem z jego Światynią, Termami, ulicami, murami obronnymi. Zaraz obok (w skali lotniczej) - średniowieczna Norma, zbudowana nad urwiskiem w taki sposób, że tylko litry czerwonego wina mogły ponieść ludzi do osiedlenia się na skrawku skały.
Ale Accient Norba- ta z czasw Imperium Romanum- fascynuje bardziej.
Przypomina się wszystko to, o czym czytałem w czasach studenckich poznając archeologię starożytną. Tylko, że dzisiaj wszystko ma inny wymiar. Mury obronne to klif, gdzie noszenia są najlepsze, plateau miasta to nieskończone noszenia w górę przyprawiające o bolesny ścisk organów, a kurhanowe cmentarzysko to miejsce do lądowania = ja akurat baczę by zmieścić się pomiędzy mogiłami.
400 m n.p.m. z widokiem na Morze Srodziemne. Przelot do Sermonety, z tyłu Bassiano w oddali za skałami Monte Cassino.
No i weź tu bądź człowieku racjonalnie uważny w czasie lotu !!!!
Potem na Rynku najlepsza pizza świata.
"Mammaaaaaa il Polacco vuole mangiaaaaaaare !!!!!!"
Vengo da te. Arrivederci Norma.