wtorek, 29 maja 2012

MIAŁA

....na imię Małgorzata i wcale nie była największą miłością mojego życia. Był rok 1976 albo 77 - siódma klasa szkoły podstawowej.
Nawet dokładnie nie pamiętam dlaczego serce mi pękło akurat dla niej. Gdyby pękło 15 lat później pewnie byłoby jasne.
Ale wtedy....?
Miałem (skąd?), może mi dała (?) jej zdjęcie na plaży, w spodniach z podwiniętymi nogawkami a z tyłu szła taka jakaś gruba baba.
I w ogóle nie wiem ile to trwało ale na pewno pamiętam jedną rzecz.
Siedzę wieczorem przy swoim biurku, mam zapaloną lampkę, patrzę na zdjęcie i serce mi pęka. A tej totalnej destrukcji organów wewnętrznych towarzyszy słuchane po setkrotność to:



Tak mi się przypomniało, po obejrzeniu filmu dokumentalnego p.t. IT MIGHT TO GET LOUD ( Może być głośno) z J. Page'em, The Edge'm i J. White'm. Czyli ikonami gitary lat 70, 80 i najnowszych.
I ciągle zadaje sobie pytanie, jak słuchając takiej muzyki (Led Zeppelin) w wieku 13-14 lat mogliśmy wyrosnąć na normalnych ludzi.
I jeszcze jeden wniosek. Jeżeli dane Wam będzie obejrzeć IT MIGHT TO GET LOUD, zobaczycie jaka przepaść intelektualna i kulturowa dzieli STARYCH MISTRZÓW (j. page) od reszty ikon pop-kultury lat 80 i najnowszych. GALAKTYKA !!!!!!!

P>S> Na razie nie latam, bo budujem next knajpe.

Brak komentarzy: